Zdrada

Miłosna czy też przyjacielska, każda boli tak samo, zdrada bo na niej dzisiaj się skupie.
Oczywiście każdy jest z nas człowiekiem i ma chwile słabości. Jesteśmy naturalnie obdarzeni zauroczeniem i pożądaniem tylko po to by nasz gatunek przetrwał. To jest życie zapisane w naszych genach.
Ale kurwa.... już wcześniej wspomniałem.
Mamy cholerny XXI wiek.  7 miliardową populacje ludzkości. Chcemy kolonizować marsa. Na chuj nam mnożyć się jak króliki. I mieć dziesiątki dzieciaków  (ponieważ do tego natura stworzyła pożądanie) z każdym innym człowiekiem. Owszem z Naturą nie wygrasz, płeć przeciwna i dla innych ta sama, zawszs będzie nam się podobać. Ale to nie jest powód by rozumem jaskiniowca pójść i zdradzić swoją połówkę.
Najważniejsze pytanie czy zdrada jest warta  twojej połówki. Kilka razy się zabawimy i czy późniejsze sumienie jest warte tego wszystkiego.
Jeden wybryk który naprawdę wiele niszczy. Przede wszystkim związek, relacje, przyszłość, potem niektórzy mają depresje, czarne myśli, samotność, cierpienia. Człowiek potem zmienia się. Jedni na lepsze inni na gorsze.  A niektórzy nawet kończą swój żywot.
Czy to jest warte.
Bądźmy poważnymi ludźmi, którzy mają rozum i wiedzą że niektórych rzeczy się nie robi. Większość dzieci wiedzą że zdrady są złe. Czyli kolejny aspekt gdzie dziecko faktycznie jest bardziej rozumne od "doswiadczonego" człowieka (uderzam do jednego z poprzednich moich postów)
Tak samo ze zdradą przyjaciela. On ci ufa, dzieli się praktycznie wszystkim. Można to wykorzystać, lecz dalej to jest zachowanie gorsze niż małp na karuzeli. 

Komentarze